Sunday 9 September 2012

Berlin i nobliści...

I znowu witam po przerwie....
Przerwy są coraz dłuższe, ale jestem ostatnio zabiegana jakoś.
To najpierw tak w skrócie, co się wydarzyło. Z najważniejszych rzeczy, to spotkanie z moją ukochaną Siestrą i wspólna wizyta w Berlinowie. Spędziłyśmy tam prawie 5 dni i (oprócz tego, że było za gorąco) było super. Dużo zwiedzałyśmy, ale bez przesady. Udało się posiedzieć w kafejkach przy kawie (moja inicjatywa) i w pubach przy porządnym niemieckim piwie (inicjatywa Siestry). Muszę uczciwie przyznać, że w takim upale pomysł sączenia piwa wydawał się o niebo lepszy niż picie espresso. Niemniej jednak, udało nam się znaleźć kilka fajnych kawiarenek. To była moja szósta wizyta w Berlinie, ale po raz pierwszy miałam wrażenie, że coś zobaczyłam. Oczywiście jeszcze wiele miejsc zostało nieodkrytych, ale muszą one poczekać do następnego roku.
Niestety, wszystko co przyjemne szybko się kończy i trzeba wracać do roboty, gdzie już od ponad 2 tygodni jestem. I znowu jest upał! Wydawałoby się, że tutaj tylko pada, jednak nie. No cóż, przynajmniej pranie schnie szybko (przyziemna się robię na starość).
Ci co są na facebooku, powienni wiedzieć, że ogłosiłam konkurs. Piszcie jaka jest najlepsza rzecz jaką w życiu robiliście czy też widzieliście lub jedliście, czytaliście itd. Przewidziałam nagrody. Ale skąd taki pomysł. Już wyjaśniam. Otóż ostatnio dopadają mnie myśli o ulotności i kruchości życia. (wiem, wiem jak to górnolotnie brzmi). Postanowiłam więc, zacząć robić rzeczy, których wcześniej nie robiłam i w związku z tym czekam na Wasze propozycje. Moją pierwszą pozycją jest strzelanie z łuku. Zapisałam się na lekcję, więc już niedługo napiszę jak mi poszło.
Następnym projektem jest przeczytanie co najmniej jednego utworu napisanego przez tych co otrzymali nagrodę Nobla w dziedzinie literatury. Wow... to będzie pewnie trwało czas jakiś, ale zobaczymy. Nagroda Nobla w tej dziedzinie została przyznana 104 razy, 108 osobom, więc czytania dużo. Po prawdzie, mogę już parę pozycji odhaczyć, ale i tak zostaje dużo.
Na początek, postanowiłam nie zajmować się poetami, zrobiłam jednak wyjątek.
Sully Prudhomme (1839-1907), poeta francuski, jako pierwszy otrzymał nagrodę Nobla w dziedzinie literatury. No więc, tak na początek, jeden z jego wierszy (tłumaczenie Jadwiga Dackiewicz):

Pęknięty wazon
Kryształ, gdzie kwiat umierał sennie
Potrącił wachlarz, mały znak
Lecz wazon prysł, lśnił tak promnienie
Dotąd, a teraz smutno tak...
Maleńkie zło, ale codziennie
Gdy rano jątrzy - chochlik zła -
Niedosłyszalnie, bezpromniennie
Uczyni to, co czynić ma...
Jasna kropelka smutnie dźwięczy
Gdy po szkle spływa, kwiatek zwiądł
Nikt nie wie nic, a kryształ jęczy
Tss.... Cierpi bardzo, idźcie stąd
Nie tknięty krzywdą w oczach świata
Co często, sądząc, czyni błąd
Ktoś płacze - rana rośnie w lata
Ktoś cierpi - tss, odejdźcie stąd...

A na koniec (połączenie Berlina i noblistów), jedna z moich ulubionych piosenek, której słowa napisał noblista - Josif Brodski

No comments:

Post a Comment